show menu
+ Menu

Dlaczego klienci uciekają z Twoich stron? Poznaj parametr bouncing rate i obniż go!

Jak wielu ludzi opuszcza Twoje strony, zanim zapozna się z ich zawartością?

    • Wskaznik-odrzucen-bouncing-rate
Co znajdziesz w artykule

    Czy nie zasta­na­wia Cię dla­czego, klienci ucie­kają z Twojej strony i sur­fują dalej (u kon­ku­ren­cji) w poszu­ki­wa­niu tego, co chcieli (i mieli) zna­leźć u Ciebie? Za pomocą sta­ty­styk, możemy mie­rzyć nie tylko ilość wejść i wyść z witrynę, ale co bar­dzo ważne ilość tych wyjść, które nazy­wane są odrzu­ce­niami. Powinno zain­te­re­so­wać Cię, dla­czego ludzie opusz­czają Twoją stronę zanim zapo­znają się z jej zawar­to­ścią. W tym arty­kule otrzy­masz kon­kretne wska­zówki jak możesz temu zara­dzić. Taka wie­dza to prze­cież czy­sty zysk.

    Zmniejsz współ­czyn­nik odrzu­ceń. Walcz o dru­gie kliknięcie.

    Współczynnik odrzu­ceń poka­zuje, jaka część ludzi odwie­dza­ją­cych Twoją stronę, zamy­kają ją, zanim jesz­cze zapo­zna się z jej tre­ścią.

    Jeżeli według sta­ty­styk, na twoją stronę dosta­nie się stu odwie­dza­ją­cych, a Twój współ­czyn­nik odrzu­ceń wynosi 85%, to ozna­cza, że tak naprawdę wzbu­dzi­łeś zain­te­re­so­wa­nie tylko u 15 osób. A pozo­stałe 85 znik­nęło z niej szyb­ciej niż się na niej poja­wili. Zastanawiasz się jak spra­wić, żeby jak naj­wię­cej Twoich poten­cjal­nych klien­tów zostało na stro­nie? Żeby przyj­rzeli się lepiej Twojej ofer­cie? W takim razie koniecz­nie czy­taj dalej...

    Czy wiesz, że…
    800% wię­cej czasu. Badania poka­zują, że użyt­kow­nicy któ­rzy doko­nają na Twojej stro­nie dru­giego klik­nię­cia, pozo­stają na stro­nie dłu­żej nawet osiem razy.

    Istnieją 3 naj­lep­sze metody na świe­cie: Testy, testy i testy.

    W zależ­no­ści od rodzaju odwie­dza­ją­cych, twój wskaź­nik odrzu­ceń może być wysoki lub niski. Jednak, oprócz odwie­dza­ją­cych niż­szej war­to­ści, zawsze powi­nie­neś sta­rać się osią­gnąć niski współ­czyn­nik. Bouncing rate. Dowiedz się jak obni­żyć współ­czyn­nik odrzuceń.

    Przede wszyst­kim, pod­daj swoją stronę bada­niom na gru­pie repre­zen­ta­tyw­nych użyt­kow­ni­ków. Prawie zawsze odkry­jesz zaska­ku­jące spo­soby, w jakie znie­chę­casz odwie­dza­ją­cych: niech to będzie mało wia­ry­godny pro­jekt,
    nie­prze­ko­ny­wu­jąca treść, lub brak intu­icyj­nej nawigacji.
    • W jed­nym z naszych badań, pewna strona inter­ne­towa zdo­łała obni­żyć współ­czyn­nik odrzu­ceń z 30% do nie­wiel­kiej war­to­ści 2, 5% - wszystko dzięki zwy­kłemu prze­pro­jek­to­wa­niu. Nawet jeśli nie zawsze będziesz w sta­nie go zmniej­szyć do jednej-dziesiątej wcze­śniej­szego stanu, pro­ste zmiany mogą czę­sto pro­wa­dzić do znacz­nej poprawy wydajności.

    Bouncing rate. Unikalni odwie­dza­jący muszą umrzeć...

    Biorąc pod uwagę wzrost współ­czyn­nika odrzu­ceń, musimy prze­stać roz­pa­try­wać odse­tek „uni­kal­nych odwie­dza­ją­cych”, jako wyznacz­nik popu­lar­no­ści strony.
    Internetowi tury­ści, któ­rzy natych­miast opusz­czają stronę, pod­bi­jają licz­nik „uni­kal­nych odwie­dza­ją­cych”, ale nie przy­no­szą nic war­to­ścio­wego w aspek­cie dłu­go­ter­mi­no­wym. W rze­czy­wi­sto­ści powinno być wprost prze­ciw­nie - „odrzu­ca­jący” powinni być uznani, jako ele­ment nega­tywny: strona nie zdo­łała zain­te­re­so­wać ich na tyle, by zba­dali ją bardziej.

    Pogoń za wyso­kim wskaź­ni­kiem „uni­kal­nych odwie­dza­ją­cych” jest naprawdę zgubna! Podważy twoje cele dłu­go­ter­mi­nowe. Zbudujesz swój pro­jekt na wąt­pli­wych sztucz­kach, a nie na praw­dzi­wych, war­to­ściach, które spra­wią, że ludzie wra­cają na stronę zamie­nia­jąc się w fanów i klientów.

    Aby zmie­rzyć popu­lar­ność strony, powi­nie­neś liczyć jedy­nie lojal­nych użyt­kow­ni­ków, któ­rzy na nią powra­cają. Albo, jeśli twoja strona ma taki cha­rak­ter, że ludzie odwie­dzą ją tylko jed­no­ra­zowo, powinna przy­naj­mniej zachę­cić ich do wyka­za­nia mini­mum zaan­ga­żo­wa­nia, zanim zali­czysz ich w poczet „pozy­tyw­nej” statystyki.

    Jak zmie­rzyć swój wła­sny poziom współ­czyn­nika odrzuceń?

    Nawet naj­prost­sze narzę­dzia sta­ty­styk strony powinny posia­dać infor­ma­cję, o para­me­trze “Bouncing rate” dla Twojej witryny.

    Np: Darmowe Google Analytics, który pozwala ci go spraw­dzić. Jeżeli poka­zuje mniej niż 50%, to jest OK, ale więk­szość współ­czyn­ni­ków kon­wer­sji jest zde­cy­do­wa­nie wyż­szych. Jeżeli wynosi 80% jest już bar­dzo źle, choć ist­nieje wiele stron, które mogą „pochwa­lić się” tym nie­chlub­nym wynikiem.

    • Segmentacja źró­deł wej­ścia.
      Zrób to dobrze. To się naprawdę opłaca.

    Analiza współ­czyn­nika odrzu­ceń za pomocą wstęp­nej seg­men­ta­cji źró­deł. Jak w przy­padku wszel­kich metod ilo­ścio­wych, ana­liza ruchu w sieci to skom­pli­ko­wane zagad­nie­nie. Jeśli zmie­rzysz nie­wła­ściwy czyn­nik, twoje wyniki będą nie tylko słabe - będą wpro­wa­dzały w błąd i spra­wiały, że będziesz dążył do wdro­że­nia w życie nie­sku­tecz­nych stra­te­gii, które zmniej­szą war­tość two­jego projektu.

    • Odsyłacze o niskiej war­to­ści, jak np: Wykop, czy Digg.

      Ludzie, któ­rzy przy­by­wają na twoją stronę w ten spo­sób, są zwy­kle nie­stali i zmienni, praw­do­po­dob­nie nie zali­czają się do two­jej grupy doce­lo­wej. Powinieneś spo­dzie­wać się, że więk­szość z nich natych­miast opu­ści stronę po tym, jak zaspo­koi swoją cie­ka­wość. Dlatego też oce­niaj każdy ruch gene­ro­wany przez Digg i jemu podobne za dane bez­war­to­ściowe; nie przej­muj się, jeżeli współ­czyn­nik odrzu­ceń będzie w tym przy­padku bar­dzo wysoki.
    • Bezpośrednie linki z innych stron.

      Te linki powinny być koja­rzone z nie­ja­snym rodza­jem reko­men­da­cji typu: „Hej, sprawdź tę stronę.” Ludzie, któ­rzy kli­kają w takie linki nie wyra­zili sta­now­czego zamiaru zaan­ga­żo­wa­nia się w temat przez cie­bie poru­szany w rów­nym stop­niu, co osoba, która wpi­suje kon­kretne słowa w wyszu­ki­warkę. Tacy odwie­dza­jący prze­ja­wiają jed­nak wysoki sto­pień zain­te­re­so­wa­nia, zatem wysoki współ­czyn­nik odrzu­ceń jest symp­to­mem tego, że coś jest nie tak.
    • Ruch gene­ro­wany przez wyszu­ki­warki.

      Zarówno z SEO jak i lin­ków spon­so­ro­wa­nych. Klikając w twój link, użyt­kow­nicy ci wyra­zili duże zain­te­re­so­wane poru­sza­nym przez cie­bie tema­tem i można spo­dzie­wać się, że dokład­nie zba­dają twoją stronę. Jeśli opusz­czą ją natych­miast, jest to oznaką tego, że coś jest bar­dzo nie tak z two­imi stro­nami kon­wer­tu­ją­cymi.

      Uwaga: dla nie­któ­rych słów klu­czy będziesz umiej­sco­wiony wysoko w ran­kin­gach, pomimo tego, że twoja treść nie ma wiele wspól­nego ze zna­cze­niem tych słów. Najprawdopodobniej ludzie, któ­rzy przy­byli na twoją stronę, by coś zna­leźć i tego nie osią­gnęli, natych­miast ją opusz­czą. Ponieważ nie są two­imi klien­tami, nie powi­nie­neś przej­mo­wać się wyso­kim współ­czyn­ni­kiem odrzu­ceń w przy­padku tych odwiedzających.
    • Lojalni użyt­kow­nicy.

      Ci któ­rzy wie­lo­krot­nie powra­cają na twoją stronę. Z jed­nej strony, można by się spo­dzie­wać, że twoi fani będą naj­bar­dziej zaan­ga­żo­wani w życie strony, niż inni. Z dru­giej, to zaan­ga­żo­wa­nie może nie być widoczne w przy­padku każ­dej ich wizyty. Tak długo jak ludzie wra­cają na stronę, nie ma nic złego w tym, że cza­sami ją opusz­czają po prze­gląd­nię­ciu jed­nej lub kilku pod­stron.

      Przykład: Kiedy wysy­łamy ema­ilem swój new­slet­ter, powia­da­mia­jący np: o nowej funk­cji w Google, dia­me­tral­nie wzra­sta liczba odwie­dzin od naszych sub­skry­ben­tów. Spośród tych odwie­dza­ją­cych, jedy­nie 10% klika w inne strony. Jest to jed­nak zro­zu­miałe, bio­rąc pod uwagę fakt, że więk­szość naj­bar­dziej lojal­nych sub­skry­ben­tów prze­czy­tała już więk­szość wcze­śniej­szych arty­ku­łów. Poza tym, zwy­kle mniej wię­cej 3 lata zaj­muje, zanim nowi sub­skry­benci prze­ko­nają swo­ich sze­fów do wysła­nia ich na moje kon­fe­ren­cje; nie ocze­kuję więc, że będą nie­ustan­nie kli­kać i prze­dzie­rać się przez szcze­gó­łowe arty­kuły głę­boko ukryte na mojej stronie.

    Poznaj 7 grze­chów głów­nych, i dowiedz się jak im zaradzić.

    Sekret polega na tym, aby zapro­jek­to­wać wszystko tak, aby osoby, które dotarły do two­jej strony za pomocą lin­ków, zostały na niej dłu­żej. Poznaj 7 naj­więk­szych błę­dów i dowiedz się jak im zaradzić.

    Po pierw­sze: Zbyt skom­pli­ko­wana (kre­atywna) nawi­ga­cja.
    To co wydaje się oczy­wi­ste, dla innych może być tajemnicą.

    Badania dowo­dzą, że strony z „kre­atywną” nawi­ga­cją, mają kre­atyw­nie
    wysoki wskaź­nik opusz­cza­nia strony, bez zapo­zna­nia się z jej zawar­to­ścią.

    Jasno sfor­mu­ło­wane menu główne, w przy­padku więk­szych stron także tak zwana mapa witryny, ogromne i dosłowne guziki nawi­ga­cyjne, to ele­menty klu­czowe dla zachę­ce­nia klienta do dal­szego poszu­ki­wa­nia infor­ma­cji. Nawigacji strony należy poświę­cić naprawdę sporo uwagi, aby nie stra­cić klienta po 15 sekun­dach jego wizyty i zachę­cić go do kolej­nych odwiedzin.

    • Wstaw wyszu­ki­warkę u góry.

      Wielu ludzi, któ­rzy w jed­nej chwili nie znaj­dują tego, czego szu­kają, posłużą się wyszu­ki­warką. Zatem ci odwie­dza­jący (zwłasz­cza SV), któ­rzy nie potra­fią zna­leźć szu­ka­nej przez sie­bie infor­ma­cji i któ­rzy nie mogą zna­leźć okienka wyszu­ki­warki, opusz­czą taką stronę. Jeżeli kon­wer­sja jest dla cie­bie ważna, punkt ten sto­suje się także do przy­ci­sku akcji.

    Po dru­gie: Długi czas łado­wa­nia, na wol­nym łączu. Po co uspraw­nić dźwig w por­cie, do któ­rego nie dopły­wają statki?

    Każdego znie­chęci długi czas łado­wa­nia się witryny. Ludzie nie cier­pią cze­kać.
    Dlatego ważne jest budo­wa­nie strony w taki spo­sób, by nawet klienci o słab­szych łączach (np.: tele­fo­nicz­nych) mieli moż­li­wość uzy­ska­nia peł­nego jej obrazu w krót­kim cza­sie. Lub przy­naj­mniej wyboru opcji z peł­nym baje­rem, lub pełną prędkością.

    • Jakiś czas temu uru­cha­mia­li­śmy nową stronę inter­ne­tową dla klienta z branży poli­gra­ficz­nej. Zależało mu na tym, by robiła ona wra­że­nie na klien­tach, by intry­go­wała ich ani­ma­cjami i atrak­cyj­no­ścią. Cieszyła się wielką popu­lar­no­ścią, i ku naszemu zdu­mie­niu, jesz­cze więk­szą liczbą odrzu­ceń i to jesz­cze przed kom­plet­nym zała­do­wa­niem. Na szczę­ście dość szybko ziden­ty­fi­ko­wa­li­śmy źró­dło kło­po­tów.

      Nasz kon­tra­hent posta­wił wów­czas formę ponad tre­ścią, zapo­mi­nał jed­nak o fak­cie, iż nie każdy klient użyt­kuje takie samo narzę­dzie do prze­glą­da­nia witryn w sieci, nie każdy ma rów­nie wydajny kom­pu­ter i łącze inter­ne­towe, dla­tego to, co teo­re­tycz­nie wydaje się funk­cjo­nalne i wygodne dla autora strony, dla klienta może oka­zać się źró­dłem fru­stra­cji i zniechęcenia.”

    Po trze­cie: Ludzie opusz­czają strony, bo ich o to pro­sisz. Linki do innych stron zawsze otwie­raj w nowym oknie.

    Należy pod­cho­dzić bar­dzo kry­tycz­nie do każ­dego z ele­men­tów jakie umiesz­czamy na stro­nie. Nieraz atrak­cyj­nie zlo­ka­li­zo­wane linki zewnętrzne czy też banery rekla­mowe wyku­pione przez inne firmy, jak i pod­lin­ko­wane loga part­ne­rów biz­ne­so­wych mogą oka­zać się praw­dzi­wym gwoź­dziem do trumny popu­lar­no­ści naszej witryny. Dlaczego? Odpowiedź jest bar­dzo pro­sta. Klient zain­try­go­wany opusz­cza naszą stronę i rzadko kiedy do niej powraca.

    Po czwarte: Reklamy iry­tują a strona musi zadowalać.

    Reklamy niosą w sobie także ryzyko znu­że­nia gościa aktyw­nymi ele­men­tami. Migającymi, wyda­ją­cymi róż­no­rodne dźwięki, po pro­stu odwra­ca­ją­cymi uwagę od zawar­tej na witry­nie tre­ści. Wiele jest stron w sieci, na któ­rych poja­wia­jące się i zni­ka­jące, prze­su­wa­jące w górę i w dół reklamy, loga firm potra­fią nas naprawdę wypro­wa­dzić z rów­no­wagi. Sama doświad­czam wielu nega­tyw­nych emo­cji pod­czas korzy­sta­nia ze skrzynki e-mail na jed­nym z popu­lar­nych por­tali, gdzie feeria reklam, kolo­rów i barw nie daje moż­li­wo­ści spo­koj­nego zapo­zna­nia się z tre­ścią strony internetowej.

    Gdy nie mno­gość reklam spra­wia, że wia­domo
    o co cho­dzi, to nie powinno nas dzi­wić, że nasz
    klient wycho­dzi…

    Jeżeli na stro­nie umiesz­czone są ele­menty audio i wideo pro­mu­jące firmę lub zawie­ra­jące infor­ma­cje na temat pro­duk­tów, konieczne jest zapew­nie­nie gościowi moż­li­wo­ści wyłą­cze­nia ich. A naj­le­piej prośba o pozwo­le­nie ich włą­cze­nia. Jest to szcze­gól­nie istotne, gdyż nie każdy pre­fe­ruje takie formy pro­mo­cji. Gości łatwo można znie­chę­cić koniecz­no­ścią oglą­da­nia intro, zanim zyskają moż­li­wość zapo­zna­nia się z inte­re­su­jącą ich tre­ścią. Przy dobie­ra­niu dodat­ko­wych ele­men­tów na stronę inter­ne­tową zna­cze­nie ma wspar­cie pro­fe­sjo­na­li­stów, któ­rzy dora­dzą jakie dodatki warto umie­ścić na stro­nie, a jakich lepiej unikać.

    Po piąte:
    Zbyt zwię­złe infor­ma­cje, będą uzu­peł­nione gdzie indziej.

    Gdy klienci nie znaj­dują odpo­wie­dzi na Twojej
    stro­nie, z pew­no­ścią w jej poszu­ki­wa­niu
    tra­fią do konkurencji...

    Na szczę­ście działa to w obie strony. Wymagania ewo­lu­owały, dla­tego konieczne jest przy­wią­zy­wa­nie dużej uwagi do zawar­to­ści mery­to­rycz­nej strony fir­mo­wej. Najważniejsza jest oczy­wi­ście treść. Jednak warto pamię­tać, iż tema­tyka powinna być zwią­zana nie tylko z przed­mio­tem dzia­łal­no­ści firmy, jej misją, ale także podej­mo­wa­nymi ini­cja­ty­wami. Wielu klien­tów ceni sobie moż­li­wość zgłę­bie­nia wie­dzy na tematy zwią­zane z ofe­ro­wa­nymi przez firmę pro­duk­tami. Zainteresowaniem cie­szą się takie ele­menty strony jak „kom­pen­dium wie­dzy” czy „słow­ni­czek”. Nawet jeżeli firma pro­du­kuje zaawan­so­wane roz­wią­za­nia tech­niczne lub tech­no­lo­giczne skie­ro­wane do pro­fe­sjo­na­li­stów, odbior­cami mogą być osoby nie posia­da­jące wie­dzy w tej dzie­dzi­nie.

    Dlatego uży­wany język powi­nien być pro­sty, jasny i zro­zu­miały dla każ­dego. Jest to klucz do suk­cesu i zachę­ce­nia klienta do lek­tury tek­stów znaj­du­ją­cych się na witry­nie danej firmy. Język tech­niczny i spe­cja­li­styczny dobrze spraw­dza się wów­czas, gdy w gro­nie klien­tów znaj­dują się jedy­nie spe­cja­li­ści z danej dzie­dziny. Jednak jest jesz­cze jeden ele­ment, któ­rego pomi­nąć nie można- tre­ści nie mogą być nudne, prze­ła­do­wane zbęd­nymi klien­towi danymi, nie­za­leż­nie od cha­rak­teru prze­ka­zy­wa­nej infor­ma­cji.

    Przy kon­stru­owa­niu tek­stów, które tra­fiają na strony inter­ne­towe wspar­cie spe­cja­li­stów od mar­ke­tingu i PR ma wiel­kie zna­cze­nie. Specjalista z łatwo­ścią dobie­rze odpo­wied­nie infor­ma­cje, które pozwolą na zbu­do­wa­nie pozy­tyw­nego wize­runku firmy, nie tylko jako pro­fe­sjo­nal­nej jed­nostki, spe­cja­li­zu­ją­cej się w danej dzie­dzi­nie, ale także jako firmy otwar­tej na klienta i jego potrzeby.

    Po szó­ste:
    Nieświeże infor­ma­cje, cuchną jak zepsute mięso.

    Gdy klienci wyczują, zdez­ak­tu­ali­zo­wane
    infor­ma­cje choćby na jed­nej pod­stro­nie,
    to nie­smak prze­nie­sie się na całą stronę.

    Goście na stro­nach inter­ne­to­wych nie zawsze zwra­cają uwagę na to kiedy ostat­nio strona była aktu­ali­zo­wana. Jeśli jed­nak, treść jest nie­ak­tu­alna. Np.: Prezydent Bush, obie­cuje… To zmu­sza nas do poszu­ka­nia cze­goś bar­dziej śwież­szego. Jeżeli o to nie zadbamy, może się oka­zać, iż poten­cjalny klient nie będzie darzył zaufa­niem znaj­du­ją­cych się na niej tre­ści. Ze względu na to jak szybko zmie­nia się obec­nie sytu­acja ryn­kowa, jak wiele dzieje się mie­siąca na mie­siąc, klient także zwraca uwagę na datę poja­wie­nia się i datę aktu­ali­za­cji infor­ma­cji. W ten spo­sób także oce­nia wagę infor­ma­cji oraz zaan­ga­żo­wa­nie firmy w dba­łość o dostar­cza­nie aktu­al­no­ści oso­bom zain­te­re­so­wa­nym jej działalnością.

    • Zadbaj dodat­kowo, aby treść była jak naj­bar­dziej czy­telna.

      Widok ogrom­nej ściany tek­stu, kiedy żadna jego część nie jest pogru­biona, napi­sana kur­sywą, lub edy­to­wana w jaki­kol­wiek inny spo­sób, spra­wia, że należy bar­dzo dokład­nie prze­gląd­nąć cały tekst, by zna­leźć w nim cokol­wiek przy­dat­nego. W więk­szo­ści przy­pad­ków, kiedy natra­fię na podobny przy­pa­dek, po pro­stu ucie­kam z takiej strony. Dokonaj więc pod­sta­wo­wej edy­cji tekstu.

    Po siódme.
    Nie pozy­cjo­nuj się i nie rekla­muj na zbyt ogólne frazy.

    Należy bar­dzo roz­sąd­nie dobie­rać frazy reklam i pozy­cjo­no­wa­nia. Jeśli sprze­da­jesz wózki dzie­cięce, a Twoją stronę tra­fiają poszu­ku­jący wóz­ków widło­wych. Słowo „wózki” to w tym przy­padku praw­dziwa strata pie­nię­dzy...

    Oczywiście na temat współ­czyn­nika odrzu­ceń możemy patrzeć przez różną optykę i z róż­nych per­spek­tyw w zależ­no­ści od naszych biz­ne­so­wych celów. Dlatego jestem cie­kaw jakie przy­ka­za­nia dopi­sał­byś do listy naj­lep­szych prak­tyk. Będzie mi nie­zmier­nie miło usły­szeć Twój głos w dys­ku­sji na dole tego arty­kułu. Dziękuję. Nie zapo­mnij być na bie­żąco, z owocną wie­dzą, doty­czącą spraw­nego mar­ke­tingu. Dołącz do nas na Google+ - kli­ka­jąc tutaj, lub na Facebook - tutaj.

    Na górę
    Tworzymy świetne
    strony internetowe uwielbiane przez ludzi i Google
    Wyceń za darmo
    Rozpoznanie ponad
    przypominanie
    Łatwiej jest roz­po­znać rze­czy, któ­rych doświad­czy­li­śmy wcze­śniej niż przy­wo­ły­wać je z pamięci.
    Opcje wie­lo­krot­nego wyboru lub te wyma­ga­jące jed­nego klik­nię­cia to dla ludzi łatwy spo­sób inte­rak­cji ze stroną.

    Jeśli chcesz popro­sić ludzi o wymie­nie­nie rze­czy z pamięci, spró­buj uzu­peł­nić (lub zastą­pić) puste pola okre­ślo­nymi, loso­wymi wybo­rami, które będą mogły ich naprowadzić.

    Mądrego miło posłuchać

    Szanowny ekspercie.
    Podziel się wiedzą i odbierz zapłatę.

    Sprawdź to - kliknij tutaj.

    Lubisz nasze treści i to co robimy?
    Możesz publikować je u siebie, sprawdź
    także jak jeszcze możesz nas wesprzeć.

    Guru reklamy i sprzedaży.
    Twórca międzynarodowej
    potęgi Leo Burnett, Inc.
    x
    Będziemy Ci bardzo wdzięczni za
    sugestie lub informację o napotkanym
    błędzie. Każdego dnia wkładamy wiele
    pracy, aby te strony były lepsze.

    Pozwól nam Tobie podziękować:
    no-spam